czwartek, 25 września 2014

Miałam dość długą przerwę w pisaniu a to dlatego, że praktycznie nic się nie działo związanego z pracą. Teraz nagle maszyna ruszyła.
Pracę z Matilde zaczynam w poniedziałek. W tedy też powinnam podpisać umowę. Wszystko wygląda na razie o tyle dobrze, że będę miała pokryte ubezpieczenie a więc mogę się również zameldować i założyć konto w banku.
Praca ta wydaję się dość przyjemna, bo będą to zwykle tylko 3 godziny dziennie, tuż po przedszkolu. 15 godzin tygodniowo to nie dużo ale mam szanse na otrzymanie dodatkowych 5.
Skontaktowała się ze mną również studentka, która chcę żebym raz w tygodniu przeprowadzała z nią konwersację po angielsku. Z tego co wiem także inne osoby dopytywały o taką możliwość ale jeszcze nikt się ze mną nie skontaktował.
Mam też propozycję 2 godzin tygodniowo u rodziny z 6 miesięczną córeczką. Chcą, żebym po prostu do niej mówiła po angielsku (6 miesięcy!?). Ta oferta jednak "gnije w czyśćcu" bo Giorgio przestraszył się że napisał do mnie ojciec a nie matka. Tak więc zobaczymy.
Dzisiaj natomiast napisał do mnie facet z hotelu w którym zostawiłam CV. Mogłabym przygotowywać rano śniadania dla gości. Wszystko wydaje się ok tylko zapewne oznaczałoby to tylko godzinę pracy dziennie o wczesnej porze a jako że z dojazdem na razie nie mam lekko... Tak czy siak z tym facetem zobaczę się najwcześniej za tydzień więc możliwe że oferta będzie już nieaktualna. Zapewnił mnie jednak, że gdyby tak się stało postara się znaleźć dla mnie coś innego.
Razem z Giorgio cieszymy się z ostatnich wakacyjnych dni. Może uda nam się jeszcze w następny weekend wyskoczyć nad morze.
A dopo kochani!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz