środa, 4 czerwca 2014

pierwszy kontakt...

  Sprawy zaczęły nabierać tempa. Wczoraj dostałam mój nowy, włoski numer telefonu. Zrządzeniem losu (w które tym razem wierzę) podczas zmiany operatora dla Giorgio musieli zamiast 1 karty kupić aż 3. To bardzo skomplikowane i nie wiem czy wszystko udało mi się zrozumieć, tak czy siak dostałam jedną z tych kart. Zobaczymy, czy za 3 miesiące nie będę musiała jej zmienić ale jak na razie- zostaje :)
  Dzisiaj, jako że Gio ma dzień wolny pojechaliśmy do Agenzia delle entrate, żeby załatwić mój prywatny Codice fiscale. Jest to coś co działa na zasadzie naszego numeru PESEL jest jednak dużo dłuższe i składa się zarówno z cyfr jak i liter a potrzebny jest dosłownie wszędzie.
  Procedura w takim urzędzie bardzo podobna jest do naszej w Polsce (np załatwianie karty EKUZ). Różnica jednak polega na tym, że po wejściu nie pobierasz numerku z maszyny tylko stoisz w kolejce do 1 z 2 okienek gdzie pani Ci go podaje. Trochę mnie to zdziwiło, bo niby czemu nie mogłabym sama tego zrobić, pani jednak podała mi formularz do wypełnienia i powiedziała, że muszę zrobić kopię dowodu (oczywiście w innym budynku bo tu- Ups!- kserokopiarka nie działa). Dodam tylko, że pani była nadzwyczaj miła a gdy dowiedziała się, że jestem z Krakowa, uśmiechnęła się promiennie i powiedziała, że tam była i że miasto jest przepiękne.
  Zrobiliśmy wszystko co kazała i czekaliśmy na pojawienie się naszego numerka. Na szczęście nie trwało to długo. Pani w tym okienku była już zdecydowanie mniej sympatyczna (typowy urzędas: zero uśmiechu, spokój, opanowanie, kamienna twarz itd). Oprócz tego, że miała ogromny problem z przeczytaniem mojego nazwiska i miejscowości pomyliła się we wpisywaniu imienia. ALCJA? No cóż. Przynajmniej się udało!
  Tak oto "zaliczyłam" mój pierwszy kontakt z urzędem i urzędnikami we Włoszech. Tym razem poszło dość gładko, zobaczymy co będzie dalej :)
A dopo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz